Media na całym świecie informują o wczorajszej katastrofie Villarrealu.
W wielu miejscach przewija się wątek konfrontacji Godína z wiceprezydentem Llanezą, do jakiego doszło w okolicach szatni. Nasz były obrońca pożegnał się z klubem po tym, jak zarząd źle postrzegał jego wyczyny w nocnych klubach. Teraz obaj panowie poczuli potrzebę wrócenia do tego tematu.
Lotina na pomeczowej konferencji wspomniał o podejrzanych rzeczach dziejących się w hiszpańskim futbolu. Coś niewątpliwie jest na rzeczy: gazety wspominają tak o machinacjach transferowych prowadzonych na rzecz niewypłacalnej ponoć Zaragozy przez wszechmocnego agenta Jorge Mendesa, jak i umawianiu się piłkarzy Rayo i Granady po tym, jak otrzymali informację o golu strzelonym na El Madrigal (Íñigo López stwierdził nawet, że gospodarze próbowali wmówić mu, że przegrywamy już 0:2). Tyle, że akurat nasz trener jest ostatnią osobą, która powinna mieć do kogokolwiek pretensje: dziennikarze nie mają wobec niego litości, wskazując na jego tchórzliwe decyzje taktyczne jako główną przyczynę klęski Villarrealu.
Choć nie można powiedzieć, by Fernando Roig miał w ostatnim czasie szczęśliwą rękę do zatrudniania trenerów (oraz kupowania piłkarzy wedle ich życzeń), kibice gorącym aplauzem okazali po meczu, że wciąż w niego wierzą. Inaczej potraktowani zostali piłkarze, w kierunku których poleciały gwizdy i okrzyki "najemnicy". Nie jest pewne, którym zawodnikom fani zgotowali takie pożegnanie, na szczycie listy niepopularnych piłkarzy z pewnością jednak znajduje się Nilmar, który większość sezonu poświęcił na okazywanie swojego niezadowolenia i poszukiwanie nowego klubu. Niewdzięcznik prawdopodobnie wróci do Brazylii.
Plotek transferowych oczywiście jest mnóstwo i pewnie większość z nich została wyssana z palca, ale dają one jakiś obraz zmian, jakie będą czekać zespół. Mówi się o zainteresowaniu Zapatą obu klubów z Mediolanu, a także przejściu Bruno do Valencii, Borjy Valero do Málagi oraz powrocie de Guzmána do Holandii.
Najnowsze komentarze