Straszny wyjazd

championsPo co nam jechać do Monachium? – mogliby spytać sympatycy Villarrealu. Dlaczego nasz poobijany, czterokrotnie położony na łopatki zespół miałby przejść na Allianz Arena jakąś nieoczekiwaną odmianę? Jakich atutów mielibyśmy szukać w starciu z liderem Bundesligi, po którym najprawdopodobniej utracimy ostatnie teoretyczne szanse na dalszą grę w pucharach? Odpowiedź jest tylko jedna – nie mamy wyjścia, grać trzeba. Warto się postarać, by nie było to najgorsze 90 minut tego sezonu.

Gdy po losowaniu okazało się, że zagramy w prawdziwej grupie śmierci, przeważała opinia, że choć o wyjście z niej będzie bardzo ciężko, to nawet wczesne odpadnięcie ujmy nam nie przyniesie, a okazja do pokazania się w Europie jest znakomita jak nigdy. Rzeczywistość okazała się jednak bardzo brutalna i po czterech meczach możemy pochwalić się zerowym kontem pod względem punktów, a zaledwie jedynkowym pod względem strzelonych bramek. Gole stracone to już całkiem spora liczba, mianowicie 9. Bardzo dużo wysiłku trzeba będzie włożyć, by na koniec nie stała się ona dwucyfrowa.

Do Monachium nie pojedzie oczywiście spora grupa kontuzjowanych piłkarzy: brak Zapaty, Nilmara i Rossiego był oczywisty od dawna, Camuñas również nie zdołał się wyleczyć na czas, a do tego zacnego grona dołączył jeszcze Gonzalo, któremu dokucza ból w kolanie i od sobotniego spotkania z Betisem aż do ogłoszenia kadry na mecz z Bayernem jego sytuacja nie była jasna. Naturalnie można się zastanawiać, czy jest to uraz bezwzględnie wykluczający grę, czy jedynie ostrożność – okoliczności wszak nakazują bardzo ostrożne obchodzenie się ze wszystkimi dostępnymi zawodnikami.

Prawda jest bowiem taka, że w Monachium będziemy mieli okazję zagrać najpewniej swój ostatni prestiżowy mecz międzynarodowy – jeśli w tym samym czasie Manchester City pozbawi złudzeń co do awansu Napoli, nasze spotkanie w ostatniej kolejce z drużyną włoską nikogo nie będzie już obchodzić. Teoretycznie będzie to mógł być jednak również mecz o grę w Lidze Europy – nie mając jakichkolwiek innych powodów do optymizmu, dziennikarze zwrócili uwagę również na ten temat. Nie ma co jednak wzbudzać nadmiernych nadziei – po pierwsze dlatego, że zakładałyby one zwycięstwo w Monachium po drugie zaś poddałbym w wątpliwość sens wystawiania naszej wątłej kadry na dodatkowy wysiłek, jakim byłyby mecze w europejskim  "pucharze pocieszenia". Jak wykazała analiza danych o zyskach z gry w pucharach w ubiegłym sezonie – Liga Europy jest po prostu nieopłacalna. Tak więc choć Diego López deklaruje, że zespół nie odpuści, dopóki będzie miał choć minimalną szansę na sukces, można poddać w wątpliwość pożytek ewentualnego cudu. Choć z drugiej strony bardzo chętnie przyjmę na swoją głowę wszelkie obelgi i szyderstwa, jeśli 9 maja na stadionie w Bukareszcie nasi piłkarze wzniosą w górę puchar Ligi Europy.

Odkładając jednak marzenia a patrząc na twarde realia – jak bardzo by porażka z Borussią nie naruszyła pewności siebie bawarskiego giganta, w dzisiejszym meczu będzie on zdecydowanym faworytem. W porównaniu z nami, problemy kadrowe w drużynie niemieckiej wyglądają śmiesznie, choć nie są niezauważalne – nie zagrają kontuzjowany Schweinsteiger oraz ukarany czerwienią w meczu z Napoli Badstuber. Reszta jest gotowa do gry i pałająca chęcią, by na swym imponującym stadionie w efektowny sposób przypieczętować pierwsze miejsce w grupie.

Jeśli mielibyśmy ich przed tym powstrzymać, musielibyśmy poszukać inspiracji w innych drużynach, które nie mając nic do stracenia i będąc już przed meczem pozbawianymi jakichkolwiek szans, nieoczekiwanie dały odpór dużo silniejszemu rywalowi. W 2008 roku Basel po pogromie na własnym stadionie z ręki Barcelony 0:5 pojechał na Camp Nou i ugrał 1:1. Dokładnie w tym samym czasie (no, dzień wcześniej będąc precyzyjnym) Fenerbahce poległo w Stambule rezultatem 2:5 z Arsenalem, ale na Emirates utrzymało bezbramkowy remis. I cóż z tego, że obydwa te zespoły zakończyły fazę grupową na ostatnim miejscu, a obaj wspomniani giganci swoje mini-ligi wygrali. Jeśli chcemy zostać w Europie dobrze zapamiętani, właśnie słyszymy ostatni dzwonek. Na kolejną okazję, by popisać się w starciu z jakimś niehiszpańskim gigantem, możemy czekać bardzo długo…

Przewidywane składy wg. Marki (przed podaniem informacji o kontuzji Gonzalo):

Bayern

Ostatnich 10 spotkań Bayernu w tym sezonie:

19/11-11 Bundesliga Bayern vs. Dortmund 0:1  
06/11-11 Bundesliga Augsburg vs. Bayern 1:2  
02/11-11 Liga Mistrzów, Grupa A Bayern vs. Napoli 3:2  
29/10-11 Bundesliga Bayern vs. Nuremberg 4:0  
26/10-11 Puchar Niemiec Bayern vs. Ingolstadt 6:0  
23/10-11 Bundesliga Hannover vs. Bayern 2:1  
18/10-11 Liga Mistrzów, Grupa A Napoli vs. Bayern 1:1  
15/10-11 Bundesliga Bayern vs. Hertha 4:0  
01/10-11 Bundesliga Hoffenheim vs. Bayern 0:0  
27/09-11 Liga Mistrzów, Grupa A Bayern vs. Man City 2:0

LINKI DO TRANSMISJI INTERNETOWEJ:


Zostaw odpowiedź