Nowy sezon, nowe rozdanie

tornaremPo problemach technicznych wracamy do życia, tak jak wraca do życia zespół zdruzgotany najpierw spadkiem z pierwszej ligi, a następnie śmiercią niedoszłego szkoleniowca. Wiele się przez to lato zdarzyło, a klub zyskał zupełnie nowe oblicze. Podsumujmy wydarzenia ostatnich miesięcy.

 

Julio Velázquez

Po tragicznej śmierci Manolo Preciado, władze klubu stanęły przed dylematem wyboru następcy nieodżałowanego szkoleniowca z Kantabrii. Ostatecznie po raz kolejny zdecydowano się na rozwiązanie często stosowane w ostatnich latach – awansowanie trenera zespołu rezerw. Co prawda poprzednio decyzje takie nie okazywały się zbyt fortunne – epoka Juana Carlosa Garrido była niezwykle burzliwa, zaś krótki epizod José Moliny już jednoznacznie tragiczny – ale jednak ostatni szkoleniowiec z zewnątrz – Miguel Ángel Lotina, pokazał się z jeszcze gorszej strony. Zadanie przywrócenia drużynie pierwszoligowego statusu otrzymał więc zaledwie 31-letni Julio Velázquez, który w ubiegłym sezonie radził sobie w drugiej lidze całkiem nieźle, zajmując z Villarrealem B 12. miejsce (oczywiście drużyna ta została i tak automatycznie zdegradowana w wyniku marnych popisów pierwszego zespołu). Velázquez nigdy nie był piłkarzem, już jako nastolatek zaczął próbować swych sił jako trener, przed przejęciem rezerw Villarrealu nabierał doświadczenia prowadząc młodzieżowe zespoły Poli Ejido i Realu Valladolid. Cóż więcej o nim powiedzieć – można powtarzać slogany, że zna on zespół od podszewki i ma wielkie rozeznanie wśród młodych talentów klubu, ale te same stwierdzenia pasowały do Garrido i Moliny. Niech o jego zdolnościach trenerskich opowiedzą wyniki. A dla zainteresowanych: następca Velázqueza w teraz już trzecioligowej drużynie rezerw zwie się Lluis Planagumá.

Oszczędności…

O tym że finanse klubu, jak cała gospodarka hiszpańska, nie stoi najlepiej – wiadomo od dawna. Spadek do drugiej ligi oznaczać musiał dodatkowe trudności, jako że wiązał się z utratą zysków z praw telewizyjnych (żałośnie niskich w porównaniu do niektórych innych klubów, ale zawsze) oraz od sponsorów. Prezydent Roig, jako wytrawny biznesmen, również w tych trudnościach dostrzegł pewną szansę – mianowicie dobrą sposobność do uporządkowania finansów. Szereg czołowych piłkarzy musiał opuścić klub, zabierając gdzie indziej swoje umiejętności, ale również swoje wygórowane pensje. Właśnie ze względu na tę ostatnią kwestię, wielu starszym piłkarzom, których wkład w grę zespołu nie był jednak dostatecznie duży, pozwolono odejść za niewielkie pieniądze lub wręcz za darmo. Kluby zmieniło też, czasowo bądź na stałe, kilku innych zawodników, którzy nie mieścili się w planach nowego trenera. Warto przy tym zaznaczyć, że cięcia wydatków wcale nie oznaczały stopniowego wycofywania się Roiga z utrzymywania klubu. Wręcz przeciwnie, w lipcu prezes sprzedał 2,4% swoich udziałów w sieci sklepów Mercadona by poprawić bilans finansowy Villarrealu. Gdy dodać do tego pieniądze uzyskane na transferach oraz zaoszczędzone na pensjach oraz sumę 13,9 mln euro należną nam za udział w ubiegłorocznej Lidze Mistrzów (pamiętacie że tam byliśmy, prawda?), dochodzimy do konkluzji bardzo przyjemnej dla klubowego skarbnika – według ostatnich sprawozdań, Villarreal jest całkowicie wolny od długów.

Nas, kibiców, najbardziej interesują jednak kwestie personalne; oto więc lista piłkarzy, którzy opuścili nasz klub, począwszy od tych najbardziej kluczowych:

Borja Valero, niewątpliwie jeden z naszych najbardziej klasowych zawodników w ubiegłych dwóch sezonach, który jednak nie zdołał uchronić zespołu przed spadkiem i był mocno krytykowany przez wielu fanów (według mnie niesprawiedliwie), został sprzedany do Fiorentiny za 7 mln euro.

Transfer Marco Rubena do Dynama Kijów za 10 mln euro był największą niespodzianką tych wakacji. Przedstawiciel ukraińskiego klubu tak na prawdę przyjechał do Hiszpanii celem wynegocjowania transferu Nilmara, ale ponieważ ten za nic nie chciał zgodzić się na wyjazd na Ukrainę, przeznaczone na jego zakup pieniądze zostały zainwestowane w drugiego z naszych napastników. Odejście Rubena było dla wielu szokiem, ale trudno było odrzucić taką ofertę. Powodzenia Marco!

Diego López za około 3,5 mln euro przeniósł się do Sevilli.

Nilmar, który w minionych rozgrywkach powodował więcej kłopotów niż strzelał goli, ostatecznie pozwolił przynajmniej na sobie zarobić: za puszczenie go do katarskiego Al-Rayyan, klub zyskał około 8 mln euro.

Gonzalo Rodríguez wydawał się już w pewnym momencie pewny powrotu do macierzystego San Lorenzo, lecz ostatecznie za około 1,5 mln euro wylądował we Fiorentinie. Opinie na jego temat są różne, wg. mnie jego odejście to przede wszystkim jednak znakomita wiadomość dla naszych bramkarzy.

Javier Camuñas wypożyczony został do Deportivo la Coruña.

Carlos Marchena, jako jeden z zawodników wagi ciężkiej, jeśli chodzi o pensje, otrzymał wolną rękę w kwestii zmiany klubów i tak jak Camuñas przeniósł się do klubu z Galicji.

Ángel López także został zwolniony z kontraktu – nie wiadomo, czy zdecyduje się kontynuować karierę piłkarską, która zawisła na włosku po pamiętnej kontuzji w meczu z Realem.

Cristian Zapata został wypożyczony do AC Milan.

José Catalá nie chciał kontynuować swej kariery w Villarrealu, więc zdecydował się wykupić swój obowiązujący jeszcze przez rok kontrakt i już jako wolny strzelec związał się z Murcią.

Martinuccio był u nas na półrocznym wypożyczeniu po czym wrócił do Fluminense, które znów go wypożyczyło, tym razem do Cruzeiro. Pozostaje żałować, że poprzedni trenerzy nie potrafili lepiej wykorzystać jego obecności.

Niestety więzy Jonathana de Guzmána z naszym klubem nie zostały ostatecznie zerwane. Największy niewypał transferowy minionego sezonu został tylko wypożyczony do Swansea.

Wakaso odszedł za darmo do Espanyolu. Przedziwne są losy tego piłkarza i chyba trudno będzie obiektywnie go osądzić, dopóki nie zakończy on swojej kariery. Swoją drogą strzelił on gola w swoim debiucie w nowym klubie przeciwko Mallorce.

Nasz młody napastnik Joselu został wypożyczony na rok do innego klubu Segudna División – Cordoby. Ważna uwaga: inaczej niż w ubiegłym sezonie Uche, Joselu na pewno nie strzeli nam w tym sezonie bramki, gdyż warunki umowy uniemożliwiają mu grę przeciw naszemu zespołowi.

César Sanchez został wolnym zawodnikiem. 41-latek rzekomo wcale nie ma ochoty przechodzić na emeryturę.

Napastnik drużyny rezerw Nicki Bille wypożyczony został do Rayo Vallecano, z klauzulą wykupienia go za 1 mln euro.

Gonzalo Castellani został wypożyczony do argentyńskiego Godoy Cruz.

Iván Marcano (wcześniej na wypożyczeniu w Olympiakosie Pireus) został sprzedany do Rubina Kazań za 5-6 mln.

Jefferson Montero odszedł do meksykańskiego Monarcas Morelia za około 3 mln euro. To raczej koniec jego niedoszłej kariery w Europie.

Drużyna przeszła więc prawdziwą rewolucję kadrową, a klub zarobił na tych transakcjach około 40 milionów euro, nie licząc pensji. Przez pewien czas można się było obawiać, że masowa wyprzedaż zostanie zrównoważona jedynie bardzo skromnymi wzmocnieniami: oprócz przeniesienia z drużyny B rzeszy piłkarzy, których nazwiska zdążymy sobie jeszcze przyswoić w trakcie sezonu, do zespołu dołączył za darmo zaledwie jeden piłkarz – stary znajomy, Javi Venta. Jednak w ostatnich dwóch tygodniach przed starem ligi skład został wzmocniony naprawdę ciekawymi nazwiskami. Do zespołu dołączyli bowiem 34-letni szwedzki obrońca Olof Mellberg, który reprezentował swój kraj między innymi na Euro 2012, a także 29-letni argentyński napastnik z River Plate – Fernando Cavenaghi. Warto podkreślić, że obaj bardzo doświadczeni piłkarze wzmocnili nasz klub całkowicie za darmo. Ponadto w ostatnich dniach Villarreal wypożyczył też z argentyńskiego Vélez Sársfield defensywnego pomocnika Héctora Canterosa. Jego sytuacja nie jest do końca jasna, przeszedł on bowiem niedawno zabieg kolana, podobno jednak już niedługo ma być zdolny do gry, a o jego potencjale niech poświadczą dwa powołania do reprezentacji Argentyny.

Jak więc oceniacie szanse u progu nowego sezonu? Mamy dość mocny zespół, by szturmem wziąć drugą ligę i późną wiosną zameldować się znów u progu Primera División? Oby hasło ¡Tornarem! (Powrócimy) przyświecało nam przez cały sezon.

Zostaw odpowiedź